7 stereotypów finansowych

7 stereotypów finansowych

7 stereotypów finansowych

Światem w dużej mierze rządzą stereotypy – czy nam się to podoba, czy nie.

I choć teoretycznie wiemy, że nie we wszystkie należy wierzyć, tak się składa, że podświadomie uznajemy je za prawdziwe.

I powtarzamy, nie poświęcając im specjalnej refleksji.

Wszyscy mamy jakieś przekonania, czasem dla nas słuszne, a dla innych mniej.

I generalnie nie ma jednej prawdy objawionej, jednakowej dla wszystkich.

Ale naprawdę warto poświecić chwilę na refleksje, która może zmienić nasze finansowe decyzje.

Poznajmy zatem 7 stereotypów finansowych – które z nich dotyczą Ciebie?

1. Pierwszy milion trzeba ukraść

To przekonanie wynika z naszej głęboko zakodowanej niechęci do ludzi zamożnych.

Tak to jest, że w naszej kulturze ogromnym szacunkiem darzymy bohaterów narodowych, patriotów walczących na wojnach.

A niekoniecznie doceniamy tych, którzy uczciwe pracują, oszczędzają i mają zmysł do interesów.

To dlatego, nie wierzymy w to, że można dorobić się w uczciwy sposób.

Przy okazji kiepsko znamy też matematykę.

Bo gdybyśmy umieli liczyć, bez trudu policzylibyśmy, że jeśli zarabiamy pięć tysięcy miesięcznie, to rocznie jest sześćdziesiąt.

A więc milion przejdzie przez nasz ręce w ciągu 16 lat.

2. Jestem za biedny, aby oszczędzać

Najciekawsze w tym micie jest to, że jednakowo wierzą w niego ci, którzy zarabiają najniższą krajową, średnią krajową i zdecydowanie więcej.

Nikt, nigdy nie ma z czego oszczędzać.

Faktycznie, o ile może to być prawdą w przypadku tych najuboższych.

O tyle już ci, którzy naprawdę zarabiają cokolwiek, naprawdę mogą oszczędzać niewielkie kwoty.

Jeśli nauczysz się odkładać, chociaż 100 zł, gdy zarabiasz trzy tysiące, pomyśl, jak dobrze ci pójdzie, gdy będziesz zarabiał 10 tysięcy.

3. Budżet domowy nie jest mi do niczego potrzebny

Naprawdę niewiele osób może to o sobie powiedzieć.

Może ci, którzy faktycznie wypracowali odruch automatycznego przelewu na konto oszczędnościowe, zaraz po tym, gdy otrzymają wynagrodzenie.

Każda inna osoba potrzebuje budżetu, po to, aby wiedzieć, na co wydaje swoje pieniądze.

Nie po to poświęcamy ponad 160 godzin w miesiącu na ich zarabianie, aby nie znaleźć dwóch, trzech godzin na pomyślenia, na co je wydajemy.

4. Trzeba mieć własne mieszkanie

To ciekawy i bardzo taki nasz narodowy stereotyp.

Faktycznie, w naszym kraju pond 80% ludzi mieszka we własnych mieszkaniach i domach.

Jesteśmy ewenementem na tle Europy, bo ogółem tylko 40% osoba decyduje się w innych krajach Unii na zakup.

Wszystko byłoby zrozumiałe, gdyby faktycznie było nas stać na własne mieszkania.

Niestety, w naszym przypadku to w większości lokale finansowane wieloletnim kredytem hipotecznym, który potrafi zachwiać naszymi domowymi budżetami.

5. Trzeba kupić nowy samochód

To chyba najmniej opłacalny zakup.

Nie zapominajmy, że auto, które opuszcza bramy salonu samochodowego, traci na wartości około 30%.

Samochody są drogie, ich utrzymanie jest kosztowne, a w dużych miastach to zupełnie niepotrzebne obciążenie.

6. Trzeba ufać doradcom finansowym

Nie jesteśmy uczeni wiedzy finansowej, w szkole na temat zasad zarządzania domowym budżetem nie dowiemy się niczego.

Podobnie zresztą jak o podatkach, ratach, kredytach czy stopach procentowych.

To jedna z przyczyn, dla których z takim entuzjazmem szukamy kogokolwiek, kto nam pomoże i doradzi.

Tylko nie zapominajmy, że zazwyczaj to ludzie, którzy żyją z prowizji i to nie tych, które dostają od nas.

Zanim zaufasz doradcy, dokładnie sprawdź, kto jest jego pracodawcą, a będziesz wiedział, do czyjej bramki rozgrywa ten mecz.

7. Nie ma sensu odkładać na emeryturę

Trzeba podziwiać wszystkich tych, którzy twierdzą, że nie muszą odkładać pieniędzy na emeryturę.

Podziwiać ich ufność i wiarę w system państwowy i w to, że mają pewność, że faktycznie na stare lata ktoś, coś im da.

Niestety, tym bardziej sceptycznym, trudno znaleźć jakiekolwiek znaki na ziemi i niebie, które wskazywałyby na to, że na stare lata ktoś oprócz nas samych i naszej rodziny zadba o naszą godną starość.